Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 095 007 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdrada...

czwartek, 26 października 2006 14:31
Skocz do komentarzy
Kara za zdradę
Czy można kochać i zdradzić? Kiedy kończy się niewinny flirt i zaczyna niebezpieczne łamanie barier? Socjobiolodzy przyczyn zdrady szukają w genach, współczesna psychologia upatruje ich w braku porozumienia między ludźmi, w różnicy temperamentów obojga partnerów lub w rutynie towarzyszącej długoletnim związkom. Partnerzy dotknięci zdradą zanim wybaczą, wymierzają karę, która musi zaboleć, aby wina za niewierność została odkupiona.



Podwójne życie w próżni

Osoby, które zdecydowały się na prowadzenie podwójnego życia, często decydują się na egzystowanie z dnia na dzień, uciekając od odpowiedzi na pytanie „co będzie dalej?”. Z jednej strony paniczny strach przed wykryciem prawdy, poczucie winy i pogarda dla samego siebie, z drugiej – kradzione chwile szczęścia z kochankiem, świeżość, satysfakcja seksualna i wzrost adrenaliny we krwi sprawiają, że niewierni partnerzy tkwią zawieszeni w próżni, nie mogąc lub nie chcąc uczynić kroku, który jednocześnie mógłby stać się powodem ich demaskacji. Kiedy jednak zdrada zostanie wykryta, uświadamiają sobie, jak wiele mają do stracenia. Bywa, że niewierni sami proszą o wymierzenie bolesnej kary w nadziei, że zmyje ona krzywdę wyrządzoną ukochanej osobie.

Musiałam się oszpecić

Marlena (24 l.) z Trójmiasta z Jackiem (30 l.) jest już od 8 lat. W czasie babskich pogaduszek z przyjaciółkami nie raz powtarzała, że kobieta, która jest z mężczyzną tak długo, nie może nie zdradzić, mimo miłości do partnera. O sobie nie mówiła wprost, jednak wszyscy wtajemniczeni w jej życie prywatne podejrzewali, że ma na swoim koncie jednorazowe skoki w bok. Po skończeniu studiów Marlena dostała świetną pracę, Jacek poprosił ją o rękę, razem też zaciągnęli kredyt na wspólne mieszkanie. Wówczas zrobiłam najgorszą głupotę w swoim życiu, sama nie wiem dlaczego! – wspomina Marlena. Zdradziłam Jacka z jego najbliższym przyjacielem. Kiedy przełamałam niebezpieczną barierę dotyku, po prostu się stało, a kolejne przygody łóżkowe z obcym mężczyzną szły gładko, bez oporów. Nadszedł jednak moment, w którym dotarło do mnie, że jest to najgorsza rzecz, jaką można wyrządzić ukochanej osobie i przyznałam się do zdrady. Zaczął się długi proces karania – poniżony partner wybaczał długo i karał boleśnie – preludium do katharsis było oszpecenie partnerki - nakaz ścięcia włosów niemal „do zera” – Marlena musiała zrobić to sama. Fizyczne, widoczne ukaranie miało wymiar symboliczny – wraz z kolejnymi, odcinanymi kosmykami włosów niewierna narzeczona zrzucała z siebie ciężar zdrady.
Wymierz karę i nie wracaj do tematu

Z wybaczeniem zdrady jest jak z rozgrzeszeniem – to rytuał odpuszczania winy zapoczątkowany przyznaniem się do błędu i żalem za uczynienie krzywdy. Ofiara musi poczuć się lepiej, więc konieczne jest również zadośćuczynienie. Pokuta jednak nie może trwać wiecznie. Moment odpuszczenia winy jest ostateczny – zdradzony partner nie ma prawa powracać do tematu.

Michał (26 l.), jeszcze w czasach studenckich obserwował wydarzenia, jakie zaszły między parą przyjaciół z sąsiedniego pokoju w akademiku. Marek z Iwoną, oboje z czwartego roku ekonomii stanowili idealną parę. On – dusza towarzystwa, uwielbiany przez znajomych, kochał Iwonę ponad wszystko. Ona – atrakcyjna, błyskotliwa, zawsze powtarzała, że w ramionach Marka znalazła szczęście. Iwonie jednak czegoś w związku brakowało – nutki niepewności, odrobiny szaleństwa w poukładanym już związku? Na jednej z akademiowych imprez, wypiła o jeden kieliszek wina za dużo i trafiła w objęcia kolegi z grupy. Pocałunki obcego mężczyzny do dzisiaj wywołują uczucie głębokiego wstydu – jednak nie one są największym problemem dziewczyny. Iwona przyznała się do zdrady i poprosiła o wymierzenie kary. Marek, mimo że od zajścia minęły 2 lata, wciąż nie może jej wybaczyć i zadaje nową pokutę. Zdradzony chłopak nie posłuchał rady przyjaciela – jeśli teraz nie potrafisz wybaczyć, wyprowadź się i wróć dopiero wtedy, kiedy będziesz gotowy spojrzeć na Iwonę jak dawniej. I nie poruszaj nigdy tematu. Marek nie wyprowadził się i nie wybaczył. Przy najmniejszym nieporozumieniu problem powraca - zaczyna się wypominanie winy i wywody kończące się pytaniem – „dlaczego NAM to zrobiłaś?”. Ona cierpi i milczy - to przecież z jej winy związek wisi na włosku.
Nie ma już „nas”

Na forum dyskusyjnym jedna z internautek, mieszkanka Wrocławia, opowiedziała historię kobiety zdradzonej. Mimo, że na własnej skórze przekonała się, co to znaczy niewierność, nie wierzy kobietom, które twierdzą, że zdrady nie można wybaczyć. Ona wymazała z pamięci to wydarzenie, jednak związek po upływie trzech lat rozpadł się. - Wydaje mi się, że zdrada wypaliła cząstkę mnie i miłość zaczęła powoli umierać. Jeśli fundament - zaufanie - zostanie naruszone, wcześniej czy później, związek mysi runąć – podsumowała swoją opowieść. Bywa jednak, że zdrada boli tak bardzo, że partner nie daje szansy odkupienia winy i postanawia odejść. Tak uczyniła Małgosia (28 l.) z Warszawy. Mój ukochany na spotkaniu integracyjnym wpadł w ręce koleżanki z pracy, która od dawna zastawiała na niego sidła. Przyznał się do winy i kajał się długo i żarliwie, a ja nie potrafiłam mu wybaczyć, następnego dnia spakowałam walizki i przeprowadziłam się do rodziców. Uważam, że jeśli choć raz ktoś przekroczy granicę, zrobi to jeszcze raz – podsumowuje Małgosia.

Żałuję i nie żałuję

Wstępem do przebaczenia jest przyznanie się do błędu i chęć odkupienia win. Zdarzają się jednak przypadki, kiedy partner nie poczuwa się do winy i nie ma zamiaru tłumaczyć się z każdego skoku w bok, jaki mu się przydarzy. Osoby, które posuwają się do zdrady, nie zawsze analizują jej przyczynę – bo aby zdradzić, wcale nie trzeba mieć motywu. Nie zastanawiają się również nad konsekwencjami.

Ika, dojrzała kobieta mająca 20 lat udanego małżeństwa za sobą, męża, który w zasadzie nigdy jej nie skrzywdził, fajne dzieci i satysfakcjonującą pracę zawodową, zdradziła męża i nie żałuje. To była wypracowana decyzja, poparta porywem chwili. I nie żałuję. Co najdziwniejsze, potrafię z tym żyć bez poczucia winy. Potraktowałam to jak prezent dla siebie – zwierza się Ika. Zupełnie inaczej patrzy na tę kwestię jeden z internautów - cytowana wypowiedź pozwala wierzyć, że pojęcie „wierność” jest nadal aktualne i że wcale nie musimy doświadczyć niewierności na własnej skórze - zdrada, to pewnie coś niezwykłego, ale osobiście byłbym z siebie dumny, gdybym mógł na starość siedzieć w kapciach przed albumem rodzinnym i wspominać, że nie zdradziłem żony. A jaki jest twój pogląd na ten temat?
 
Oblicza zdrady
Wiedzą, że mąż nie jest im wierny, a jednak o rozstaniu nie myślą. Pogodziły się z istnieniem "Tamtej"? Chyba nie. Dlaczego więc uparcie tkwią w roli zdradzanej żony?




Bo zależę od jego pieniędzy
Marta jest elegancką kobietą. 33 lata małżeństwa. 24-letnia córka Ania. Był wieczór. Stała na przystanku z córką. Zobaczyła znajomy samochód. Piotr zahamował przy krawężniku. Nie zauważył ich. Wysiadła kobieta. Marta od razu poznała. TAMTA. Piotr odjechał. Podeszła i po prostu zapytała: "Skąd wracacie" i zaraz potem: "Nie życzę sobie, żebyś korzystała z naszego samochodu". Ona wcale nie była zakłopotana: "Pracowaliśmy do późna i Piotr odwiózł mnie do domu".

Kiedy zobaczyła ją wcześniej, pierwszy raz z mężem w jakimś sklepie, nie spodobała jej się. On też zrobił się jakiś inny. Jak teraz na to patrzy, zaczęło się stereotypowo: romans biurowy. Piotr prowokował awantury o nic. O brak spokoju po pracy, o obiad, że nie na czas... Kończył tak samo, trzaskał drzwiami i wychodził. Do Tamtej. Myślała: znudzi się. Pewnego dnia odkurzała książki na półkach: w jednej z nich intymna dedykacja. Od Tamtej. - Dopiero wtedy zaskoczyłam, że ta historia trwa już długo, o wiele dłużej niż przypuszczałam. Tak zwane szczere rozmowy szybko się kończyły. Piotr mówił, że nic się nie dzieje.

Aż do pewnego listopadowego wieczoru. Telefon. To była Tamta: "Powiedz mu, żeby szybko przyjechał. Nasze dziecko jest chore". Po Tamtej mogła spodziewać się tylko najgorszego, ale Piotr... żeby przez rok ukrywać, że ma syna z inną?! Tego wieczoru pojechał do nich i został na rok czy półtora. W domu zjawiał się raz w tygodniu, dowiedzieć się czy wszystko w porządku, dać pieniądze. Od 10 lat Tamta robi wszystko, żeby Piotr odszedł od rodziny.

Swoje odchorowała: owrzodzenie żołądka, depresja. Finansowo Marta nie może narzekać, Piotr jest hojny. Zarzuca mu jedynie niewierność. Nie miała i nie ma gdzie odejść. Wynajmować? Nie stać jej. Marcie przeszkadza bezsilność, że zależy od pieniędzy męża, że musi z nim mieszkać, tolerować niewierność. W stosunku do niego stała się materialistką, zależy jej tylko, żeby utrzymywał ją i córkę, płacił za jej studia, skoro płaci za mieszkanie kochanki i alimenty na ich dziecko.

Bo mam dzieci
Na początku Agnieszka próbuje zdefiniować, czym jest zdrada. Zdradą nie jest, kiedy Tomek dotyka inną kobietę, bo mu się podoba. Byłaby, gdyby powiedział jej, o czym rozmawiał ze mną wczoraj przy kolacji, albo o naszej pierwszej randce. Chociaż... od kilku lat wolałabym, żeby zrozumiał, że posiadanie rodziny zobowiązuje. Agnieszka siedzi zawalona pracą: miesięczna porcja tłumaczeń z angielskiego. Life is so strange...

Sześć lat temu na imprezie u kolegi Tomek zjawił się sam. Wieczór i połowę nocy przegadał z pewną studentką. On był asystentem na tym samym wydziale. Zakochał się o 4 nad ranem. Z wzajemnością. Studentką była Agnieszka. Zamieszkali w wynajętej kawalerce. Tak na próbę, chcieli się sprawdzić. Nowoczesny, antymieszczański, liberalny układ. Dla Tomka taki układ miał duże znaczenie. Powtarzał: "nie wytrzymam życia na krótkiej smyczy". Ja się zgadzałam, choć czułam, że znalazłam już właściwą osobę, właśnie Tomka.

Balety skończyły się, kiedy Agnieszka pokazała badanie USG, drugi miesiąc. Decyzja o ślubie. Ich własna, szybka i co tu kryć - wymuszona. Pojawił się Jaś, a ja nadal wierzyłam, że seks z inną kobietą nie musi oznaczać zdrady, tylko przyjemność fizyczną. Bez zobowiązań. Tomek, teraz wykładowca z tytułem doktora, z wolności nie zrezygnował. Fakt - w jego życiu papier niczego nie zmienił.

Po urodzeniu Julki liberalizm Agnieszki gdzieś się zapodział. Dojrzewała sama, nie czekając na Tomka. - Nie mógł zrozumieć mojej przemiany, całkiem naturalnej dla mnie. Uważam, że w małżeństwie, które się dogaduje, kocha i ma dzieci, nie ma już miejsca na osoby trzecie. Odejście... Nawet jeśli... Najłatwiej zostaje się dla dzieci. Pamięta rozwód rodziców, pytania: "no to z kim chcesz być?".

Mimo wszystko jesteśmy bliżej niż niejedna para, gdzie nie ma zdrady, tylko nuda i telewizor. Chce mieć dom: mama, tata, dzieci, pies albo rybki w akwarium. I wcale nie jest prawdą, że ojca potrzebują tylko chłopcy. Dlatego nie pozwoli, żeby Julce i Jaśkowi go zabrakło. Tomkowi spodobała się rola taty. Lubi wpatrzone w siebie oczy, zwłaszcza Jaśkowe, wyciągnięte rączki, gdy oboje naraz wdrapują się na kolana z książeczką. I zobaczymy, kto szybciej dorośnie: 3-letnia Julka i 5-letni Jaś czy ich tata, 32-letni Tomek. A tak na marginesie: Agnieszka momentami czuje, że matkuje całej trójce.

Bo boję się być sama
- Myśli pani, że ludzie szanują mój wybór? Kiedy odgarnia platynową grzywkę, na ręku błyska zegarek. Cartier. Nie, to nie prezent od męża, sama go sobie kupiła. W pracy: zarządza personelem firmy, kilkadziesiąt osób. W domu: kobiecość archetypowa - łagodna, cierpliwa, oddana. Nawet w sztuce wybaczania jest perfekcjonistką. Przerobiła wszystkie "filmowe" numery: ślady czyichś bardzo karminowych ust na niebieskiej koszuli męża, telefony, głuche tylko wtedy, kiedy ona podnosiła słuchawkę, przedłużające się o dzień, dwa delegacje. Iza wie, że on nie spędza samotnych nocy. Na początku buntowała się. Potem zrozumiała, że Pawła nie zmieni. Ale wie, że na pewno nie odda go innej.

Ratowała się już popularnonaukowymi mądrościami, że mężczyźni nie są stworzeni do monogamii. A więc: winna biologia. Tłumaczy go. Czasem łapie się na tym, że na wszystkie ładniejsze kobiety patrzy podejrzliwie. Może właśnie mija na ulicy jedną z jego przyszłych kochanek. Po 6 latach nie może mu już pod tym względem ufać. Ale rozwód nigdy nie wchodził w rachubę. On nigdy o to nie prosił, a jeśliby nawet - nie dałaby. Woli godzić się na jego romanse. Wybaczać jest ładnie.

Nie czuje się porzucona, zaniedbana. Kochankę zostawia za drzwiami naszego domu. Czasem tylko nie wie, czy jedzą wykwintny obiad w restauracji, bo Paweł chce jej TO wynagrodzić, czy po prostu spędzić z nią przyjemne popołudnie. Po co wiedzieć za dużo?! Bardzo długo szukała Pawła. I nie ma czasu ani ochoty szukać od nowa. Skończyła 39 lat. Nie o pieniądze chodzi, zarabia nieźle. Boi się być sama. Nie znajdzie kogoś takiego jak Paweł.


Podziel się
oceń
0
0

Więcej na ten temat


piątek, 25 kwietnia 2014

Licznik odwiedzin:  493 942  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Galerie

O mnie

Ania
Hannah to po hebrajsku "łaska" lub "wdzięk"; bywa też to imię tłumaczone jako "pełna wdzięku". Imię blade, przezroczyste bardzo, jak kościelny kruchy kwiat. Niesie ze sobą przedziwną zdolność do cierpień, co dzień każdy otwiera i goi jak ranę, morze kochania, źródło przeczyste łez, dźwięk głęboki, co niebo z ziemią kojarzy. Milcząca prześwietlona zjawa, jak odblask święty przy ludzkiej obecna twarzy. Anny zwykle mają dobre rozeznanie w realiach tego świata. Są praktyczne i zapobiegliwe i chociaż wrażliwe, to raczej wolne są od pokus, aby bujać w obłokach. Zwykle mocno stoją na ziemi i służą radą, pomocą i opieką swoim bliskim. Wiele ważnych dla Anny spraw dzieje się po prostu... w jej rodzinie.

Życie



Życie jest dla mnie jak rzeka
Której nikt nie zatrzyma
Płynie, bo płynąć musi.
Nikt i nic jej nie wstrzyma.
Tak samo jest z życiem.
Lata nam lecą
A nikt nawet nie wspomni by czas zatrzymać.
Każdy wie, że jest to nierealne.
Wszyscy mówią: „czas to pieniądz”.
Zgodzić się z tym muszę.
Niedawno odkryłam swój cel.
Celem mym jest żyć,
Ale nie tak po prostu,
Lecz żyć i szczęśliwym być!


O moim bloogu

Witam gorąco wszystkich, którzy trafili na moją stronkę Witaj! zatrzymaj się na chwilkę - odpocznij. Pozbądź się smutnych myśli Pomyśl o pięknie otaczającego Cię świata. Doceń...

więcej...

Witam gorąco wszystkich, którzy trafili na moją stronkę Witaj! zatrzymaj się na chwilkę - odpocznij. Pozbądź się smutnych myśli Pomyśl o pięknie otaczającego Cię świata. Doceń jakim cudem jest życia Uśmiechnij się. Dla każdego wschodzi jakieś słońce. Nie ma takiej chwili w której nie moglibyśmy rozpocząć nowej drogi. Świata, gdzie słowa są ciepłe, dobre, sympatyczne i miłe... Świata, gdzie możesz chwilę przystanąć, Tu mozesz zamyślić się, zrelaksować... tu, gdzie czeka na Ciebie chwila zadumy, uśmiechu i magii... Zatem? Nie zastanawiaj się, tylko wejdź i rozgość się serdecznie, a ja mam tylko cichutką nadzieję, że Ci się spodoba tutaj i że zechcesz mnie jeszcze znów kiedyś odwiedzić :) Ciekawa jestem także Twojej opinii i uwag, więc może zechcesz napisać i podzielić się swoimi spostrzeżeniami? Byłoby mi bardzo miło :) Życzę miłych wrażeń - Ania.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:



@@@@@@
@@@@@@@@@@ Falling Images, MySpace Codes, MySpace Layouts, MySpace Glitter Graphics from Dolliecrave.com @@@@@@@

Statystyki

Odwiedziny: 493942

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl